Wpisujesz w wyszukiwarkę pytanie: „Czy istnieje polskie imię żeńskie, które nie kończy się na literę a ?”. Google AI Overviews odpowiada z przekonaniem: „Tak, na przykład Barbara, Klara, Ewa…”. Sztuczna inteligencja potrafi mylić się z pełnym przekonaniem, a my coraz częściej nie weryfikujemy rzetelności odpowiedzi. Przeczytaj, zanim uwierzysz algorytmowi na słowo i dowiedz się, jak łatwo algorytmy przekonują nas do swoich błędów.
Generatywna sztuczna inteligencja jest już wszędzie
Sztuczna inteligencja, w postaci narzędzia aktywnie wspierającego pracę, osób tworzących treści w Internecie, stała się już niemalże wszechobecna. Występuje także w wielu aplikacjach, czy urządzeniach, które otaczają nas na co dzień. W tym w nieodłącznych już smartfonach, komputerach, telewizorach, a nawet w systemach samochodowych. Algorytmy analizują to, co czytamy, oglądamy, czego szukamy i co kupujemy. Często robią to szybciej, niż zdążymy pomyśleć.
Zobacz: → Jak tworzyć treści, które Google uzna za wartościowe i godne zaufania?
Można by pokusić się o stwierdzenie, że nie ma już przed AI (ang. Artificial Intelligence, pl.: SI – sztuczna inteligencja) ucieczki. Ani w życiu codziennym, ani w przestrzeni online.
Realnie sztuczna inteligencja nie zdominowała jeszcze wielu miejsc, branż na rynku i przestrzeni społecznej, jednakże środowisko internetowe jest nią coraz bardziej nasycone. Skąd ta lawinowa popularność w użyciu przez „szarego użytkownika”? Powodów, jak to zwykle bywa, jest kilka. Jednakże głównym jest z pewnością to, jak ułatwia to przeszukiwanie internetu w celu zdobycia konkretnej informacji. Tyle że… nie zawsze działa idealnie. A to, co traktujemy jako „obiektywną prawdę” generowaną przez AI, w rzeczywistości może być jedynie wynikiem matematycznego uśrednienia danych, które nigdy nie były w pełni rzetelne.
AI nie tylko wspiera, ale coraz częściej kontroluje
Nawet jeśli nie korzystamy z AI świadomie, ona działa w tle już od dawna: rekomenduje filmy, filtruje spam, podpowiada słowa w wyszukiwarce, tłumaczy teksty, a teraz – coraz częściej – ocenia, czy coś, co publikujemy w sieci, nie narusza zasad. Współczesna AI nie tylko wspiera tworzenie treści – zaczyna też je kontrolować. Platformy społecznościowe, takie jak TikTok, powierzają jej decyzje o tym, co należy usunąć, a co zostawić. W Berlinie doprowadziło to do zwolnień całych zespołów moderatorów treści, których zastąpiono właśnie algorytmami.
Zobacz: → Moderatorzy TikToka w Europie tracą pracę. AI w całości przejmie kontrolę nad treściami?
Króliki skaczące na trampolinie – jak AI potrafi zaskoczyć i zachwycać?
Równolegle, coraz trudniej jest rozróżnić, co w sieci jest autentyczne, a co wygenerowane. Treści tworzone przez AI zalewają Internet – i w wielu przypadkach skutecznie imitują rzeczywistość. Przykład? Viralowy filmik z TikToka (pół biliona wyświetleń) przedstawiający stado królików skaczących na trampolinie. Choć był wygenerowany w całości przez sztuczną inteligencję, nawet cyfrowo obyte młodsze pokolenia nie potrafiły stwierdzić na pierwszy rzut oka, że to fałszywka.
Codziennie w sieci pojawiają się nowe treści generowane przez AI – od grafik, przez posty w mediach społecznościowych, aż po deepfake’i z udziałem polityków, celebrytów czy zwykłych użytkowników. Nawet Vogue – jeden z najbardziej prestiżowych magazynów beauty & fashion, wyznaczający trendy – opublikował w druku zdjęcie modelki… wygenerowanej przez AI. Wywołało to ogromne oburzenie w odbiorcach, ale to już inny temat.
Szybkość, z jaką rozwijają się narzędzia generatywne, sprawia, że użytkownik staje wobec wyzwania: nie tylko zrozumieć, jak działa sztuczna inteligencja, ale też nauczyć się rozpoznawać jej ślady.

Dlaczego nie powinniśmy bezkrytycznie ufać AI?
Pomimo niezwykłego zaawansowania należy mieć, mimo wszystko, dystans do wyników, jakie podaje nam AI. Sztuczna Inteligencja nie jest nieomylna. Internauci wyśmiewali już wielokrotnie niedoskonałość technologii w tej kwestii. Żeby zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, należy podjąć próbę zrozumienia, jak – w bardzo dużym uogólnieniu – działają modele językowe, czyli chociażby chatboty, z których aktywnie korzystamy na co dzień.
Żeby nasz pomocnik działał, potrzebuje zostać „nakarmiony” danymi, którymi są często media społecznościowe, fora, teksty wszelkiego rodzaju itp., a to z kolei oznacza, że już na tym etapie pojawia się problem. Ponieważ sztuczna Inteligencja nie odsiewa prawdy od nieprawdy. Jeśli w treści, której zostanie „nauczona”, będą błędy merytoryczne, liczbowe itp., to także w wyniku zapytania takie dostaniemy.
AI nie sprawdza, czy źródło jest wiarygodne, a bywa, że wręcz przeczy samo sobie.

Gdzie AI zawodzi – szczególnie w treściach specjalistycznych
Jest to także ciekawa perspektywa dla osób, które odpowiadają za treści, szczególnie w dziedzinach o wysokiej specjalizacji, ponieważ niszowość tematu pogłębia problem, w którym znalezienie rzetelnych danych na bardzo specjalistyczny temat jest trudne, także dla Chat’a GPT. Co za tym idzie? Ryzyko podania użytkownikowi nieprawdy rośnie.
Im bardziej specjalistyczny i techniczny temat, tym większe ryzyko, że AI nie znajdzie wystarczającej ilości wiarygodnych źródeł w swojej bazie treningowej. Algorytm nie weryfikuje faktów – generuje to, co statystycznie „pasuje”. I choć rozwój tej technologii jest imponujący, błędy będą jej naturalną częścią. To nie jest kwestia niedopracowania – to cecha działania tej technologii, która z nami zostanie.
AI jest wygodne – właśnie w tym tkwi pułapka
Dlaczego to tak istotne, by mieć baczenie na wynik podany przez modele AI? Cóż, można zauważyć, że użycie Chat’a GPT, Gemini itp. jest dużo łatwiejsze niż samodzielne szukanie i analiza treści – to właśnie komfort jest tutaj pułapką. Przeciętny użytkownik wpisuje zapytanie i oczekuje szybkiej, gotowej odpowiedzi. Ale ta odpowiedź może wyglądać przekonująco nawet wtedy, gdy jest błędna, niepełna lub całkowicie zmyślona. Ryzyko powielania nieprawd, półprawd albo zupełnych „głupotek” jest realne – i rośnie wraz z bezrefleksyjnym zaufaniem do technologii.
W życiu codziennym może wydawać się mieć to małe konsekwencje. Jeśli jednak ktoś szuka rzetelnych informacji dotyczących np. swojego auta (rodzaj oleju), przepisu kuchennego (obecność składników uczulających), sposobu użycia jakiegoś środka chemicznego czy niezliczonych miriad innych codziennych drobnostek – może się naciąć na odpowiedzi, których zastosowanie może mieć przykry efekt.
Największym zagrożeniem nie jest to, że AI się myli, tylko to, że myląc się, brzmi pewnie i przekonująco.
Kiedy nadmierna wiara w technologię prowadzi donikąd?
Bardzo zbliżoną sytuacją jest ta z ery doskonalenia nawigacji satelitarnej w samochodach użytkowych, kiedy to ludzie, nazbyt ufając technologii, nie raz kończyli na drodze, której nie było – skręcali w zakręty, za którymi nie było drogi itp.
To prosta, ale bardzo trafna analogia: technologia może nas poprowadzić, ale to nie znaczy, że zawsze prowadzi we właściwym kierunku. A im bardziej bezmyślnie jej ufamy, tym większe ryzyko, że zgubimy orientację – nie tylko na drodze.
Jak chronić się przed błędami AI?
Technicznie rzecz biorąc – technologia ta jest w dalszym ciągu doskonalona, więc na pewno jej rozwój spowoduje poprawę jej – i tak nie najgorszego – działania. Jako zwykli użytkownicy możemy jednak używać prostych metod:
Zadawaj mniej ogólne, a bardziej szczegółowe pytania
Przykład: Jakie opony do „samochód X”? → Sprecyzować: Jakie opony do „samochód X”, „rocznik Y”?Koryguj widoczne błędy w rozmowie z AI
Przykład: „Pokaż mi foteliki dla dziecka, do 15 kg.” → Jeśli model wyszuka także większe, to próbujemy go poprawić: „Podałeś za duże rozmiary, wyszukaj tylko właściwe rozmiary do 15 kg.”Proś o źródła
Wskazówka: Zamiast szukać informacji w ChatGPT, spróbuj narzędzi takich jak Perplexity, które automatycznie podają źródła swoich odpowiedzi. Dzięki temu możesz samodzielnie ocenić ich wiarygodność.
Czy AI jest lepszym moderatorem treści niż człowiek?
Na samym początku wspomniałam o dużych zwolnieniach moderatorów treści. W świetle decyzji chińskiego giganta ByteDance o redukcji zespołu moderatorów TikToka w Berlinie, a wcześniej także w Amsterdamie – warto jeszcze zadać sobie także pytanie: na ile możemy zaufać sztucznej inteligencji w ocenie treści szkodliwych, społecznie wrażliwych lub kulturowo subtelnych?
AI bez wątpienia działa szybciej niż człowiek. Potrafi w ułamku sekundy przeskanować i ocenić wideo, przetwarzając obraz, dźwięk i tekst w wielu językach jednocześnie. Rozpoznaje wzorce nagości, przemocy, mowy nienawiści czy dezinformacji na skalę, której ludzka moderacja nigdy nie osiągnie. TikTok twierdzi, że dzięki temu jego systemy są w stanie „przeciwdziałać szkodliwym treściom, zanim staną się viralowe”.
Ale nawet najbardziej zaawansowana AI nie rozumie kontekstu, a to on często decyduje, czy treść faktycznie narusza zasady. Byli moderatorzy ostrzegają, że algorytmy potrafią błędnie blokować niewinne treści, np. filmy edukacyjne z symbolami uznanymi za kontrowersyjne tylko w oderwaniu od całości przekazu. Z drugiej strony, mogą też „przepuścić” treści generowane przez boty, które są tworzone właśnie po to, by oszukać automatyczną detekcję.
Z perspektywy twórców oznacza to realne straty: frustrację, ograniczenie zasięgów, blokady monetyzacji i w wielu przypadkach naruszenie wolności wypowiedzi.
Przykład social mediów i algorytm traumy
Jednym z bardziej niepokojących przykładów „ciemnej strony” AI jest przypadek tzw. algorytmu traumy w social mediach. TikTok, opierając się na wcześniejszych zachowaniach użytkownika, potrafi wciągnąć go w emocjonalną spiralę, podsuwając coraz bardziej przygnębiające i dopasowane do jego problemów treści. Młodzi ludzie, szczególnie nastolatki, są w tej mechanice wyjątkowo podatni – zamiast wsparcia, algorytm serwuje im lawinę rozpaczy: filmy o depresji, samookaleczeniach czy bezsilności.
Algorytm, zaprogramowany do maksymalizacji zaangażowania, nie ocenia emocjonalnych skutków – podsuwa użytkownikom to, co ich zatrzymuje na ekranie, nawet jeśli jest to ich osobisty dramat. To przykład, jak AI potrafi bezrefleksyjnie wzmacniać cierpienie, jeśli nie zostanie ograniczona odpowiedzialnymi mechanizmami. To realny i poważny problem, który warto mieć na uwadze, szczególnie jeśli jesteś rodzicem – poczytaj o tym więcej.
Nie chodzi o całkowite odrzucenie AI – ale o zdrowy dystans
Wracając do naszego głównej tematu. Zdrowa dawka podejrzliwości co do prawdomówności modeli językowych jest wskazana, jednak nie chcę też ich całkowicie demonizować. Nie trzeba rezygnować z AI. Wręcz przeciwnie – warto z niej korzystać. Ale trzeba to robić świadomie. Zadawaj pytania naturalnie, uważnie czytaj odpowiedzi i nie bój się ich kwestionować. Jeśli możesz coś sprawdzić samodzielnie – zrób to.
AI będzie się mylić jeszcze długo. Dlatego najskuteczniejszym narzędziem w kontakcie z technologią… wciąż pozostaje nasz zdrowy rozsądek. Można rzec, że żeby porozumieć się ze sztuczną inteligencją, dobrze jest też użyć naszej, ludzkiej.
Zobacz: → Jak Tworzyć skuteczne prompty AI?
Autor:
Specjalistka z doświadczeniem w pracy z narzędziami AI. W codziennej pracy łączy wiedzę z zakresu SEO i angażującego copywritingu
Zobacz też nasze najnowsze artykuły:
- Średnia wartość koszyka (AOV) krok po kroku: definicja, wzór i wpływ na rentowność
- Dlaczego warto wybrać Slack zamiast e-maila do codziennej komunikacji w firmie?
- Jak działa Canva i co możesz w niej stworzyć krok po kroku?
- Skracanie linków w e-commerce. Kiedy warto to robić, a kiedy to błąd? TOP 5 narzędzi na 2026 rok
- Agent AI zamiast nowego pracownika? Tak, jeśli te 3 kroki masz już za sobą