Wyobraź sobie, że prowadzisz sklep stacjonarny. Wchodzi klient, ogląda produkty, interesuje się Twoją ofertą i mówi: „Proszę zadzwonić, gdy będą nowości albo promocje – chętnie coś kupię.” Podaje Ci numer telefonu… a Ty bierzesz go do kieszeni, uśmiechasz się… i już nigdy się nie odzywasz. Ani jednego telefonu. Zero kontaktu. Brzmi absurdalnie? To dokładnie to, co robi tysiące polskich sklepów internetowych każdego dnia. Zbierają adresy e-mail, obiecują newsletter, po czym milkną na zawsze. A klient czeka, zapomina… i kupuje gdzie indziej.

Kategoria: E-commerce

Newsletter - czy sklepy internetowe używają tej formy komunikacji?

Newsletter w e-commerce to nie jest „dodatkowa opcja”. Funkcja newslettera to jedno z najtańszych i najbardziej dochodowych narzędzi sprzedaży i budowania relacji. Tymczasem tysiące e-sklepów, z pełną premedytacją, ignoruje ten kanał komunikacji. Zbierają dane, obiecują kontakt, a potem… milczą. Nie wysyłają powitalnych maili, ani nie przypominają o porzuconym koszyku. Nie pokazują nowości. Klient zostaje sam. Co robi w tym czasie konkurencja? Właśnie do niego pisze…

Dlaczego tak się dzieje? Czy to brak czasu, strach przed RODO, a może przekonanie, że „newsletter nie działa”? I co tracisz, ignorując bazę, którą sam budujesz? W tym artykule rozprawiamy się z największym e-mailowym grzechem polskiego e-commerce – i pokazujemy, jak go naprawić bez wielkiego budżetu.

Polacy chętnie kupują online… ale czy sklepy odpowiadają?

  • Ponad 77–78 % polskich internautów robi zakupy online, o czym informują nas raporty Gemiusa,
  • Rynek e-commerce w Polsce dynamicznie rośnie – wartość transakcji to już 35 mld € w 2024 r., z prognozą wzrostu do 51 mld $ do 2028 roku, (także Gemius)
  • Sklepy zbierają dane a Polacy chętnie zostawiają swoje e-maile – więc pytanie brzmi: dlaczego sklepy tak często milczą?

Ile sklepów milczy?

Na podstawie raportów branżowych oraz danych z platform e-commerce szacuje się, że:

  • 90–95 % sklepów ma formularz zapisu do newslettera.
  • Około 10 % z nich kompletnie nie wysyła żadnych wiadomości, mimo że istnieją zapisy w bazie danych.

To oznacza, że tysiące sklepów świadomie ignoruje kontakt, który sami zdobyli. Najczęściej są to mikro- i małe sklepy na platformach takich jak Shoper, WooCommerce czy PrestaShop.

Kontrast: co robią marki działające prężnie?

Dlaczego większość konsumentów jednak dostaje maile?

  • Ponad 60 % Polaków deklaruje, że subskrybuje newslettery.
  • A blisko 77 % otrzymuje je regularnie – od ulubionych lub od marek, w których realizowali zakupy.

To wskazuje, że aktywne podejście do e-mail marketingu jest standardem. Zastanów się więc – jeśli masz e-commerce ale nadal nic nie piszesz do swoich klientów. Zobacz jeszcze jak wykorzystać najnowsze dane dotyczące rynku e-commerce.

Co z tego wynika?

  • Duży potencjał: skoro konsumenci chcą newsletterów, to milczenie oznacza zmarnowaną szansę – zarówno w budowaniu relacji, jak i sprzedaży.
  • Marginalne problemy to realne straty: nawet jeśli tylko 3 % sklepów milczy, to w skali całego rynku przekłada się na miliony złotych niewykorzystanego potencjału.
  • Małe sklepy pragną kontaktu, ale… – drobne bariery (strach przed RODO, brak wiedzy czy zasobów) skutecznie odcinają ich od kontaktu z klientami – których tracą bez walki.

Budujesz bazę, zbierasz e-maile, ale… czekasz, aż klienci zrobią pierwszy krok? To strategiczny błąd. Milcząc, hamujesz rozwój, nie wykorzystujesz danych, które same przyszły do Twojego sklepu – i co gorsza: pozwalasz, by konkurencja wygrywała kontakt i zaangażowanie.

Wielu właścicieli sklepów internetowych wie, że ma bazę klientów, ale… nie robi z nią kompletnie nic. Dlaczego? Gdy zapytasz wprost, usłyszysz zazwyczaj jedną z tych czterech odpowiedzi:

❌ 1. „Nie mamy czasu, ludzi, budżetu”

Brzmi znajomo? Oczywiście. Mikro- i małe sklepy często działają na oparach. Jedna osoba robi zakupy, wystawia faktury, wrzuca posty i jeszcze ma wymyślić newsletter. Niby kiedy?

Ale wiesz co?
Nie potrzebujesz pełnego działu marketingu, by wysłać trzy proste e-maile rocznie. Narzędzia takie jak MailerLite, GetResponse czy Brevo oferują gotowe szablony i automatyzacje. Wystarczy zaplanować jedną godzinę raz na miesiąc, by zbudować minimum komunikacji.

🔧 Pro tip: ustaw automatyczny e-mail powitalny i przypomnienie o porzuconym koszyku, to jednorazowa robota, która pracuje dla Ciebie 24/7. Nie wiesz jak to zrobić – zrób jednorazowe zlecenie agencji kreatywnej.

❌ 2. „Nie chcemy mieć problemów z RODO”

RODO to straszak, który zrobił więcej złego niż dobrego w małym e-commerce. Ale czas to powiedzieć wprost: 📌 Jeśli ktoś DOBROWOLNIE zapisał się na Twój newsletter – masz pełne prawo do wysyłki!

Oczywiście, musisz mieć checkbox zgody i politykę prywatności, ale to już standard. Gotowe formularze są dostępne w większości platform e-commerce. RODO nie jest przeszkodą, jest instrukcją, jak robić to zgodnie z prawem.

❌ 3. „Nie wiemy, co pisać”

Ten argument pada zaskakująco często – jakby newsletter musiał być dziełem literackim. Prawda? Nie musisz być copywriterem. Musisz być pomocny. Przecież wiesz o co pytają Twoi klienci. Odpowiedz na ich zapytania w mailu!

Co jeszcze możesz wysyłać swoim klientom?

  • Nowości w ofercie,
  • Przypomnienie o promocjach flash sale,
  • Top 3 najlepiej oceniane produkty,
  • Rabat urodzinowy,
  • Poradnik: jak dobrać właściwy produkt,
  • Wiadomość: „Zostawiłeś coś w koszyku – mamy dla Ciebie zniżkę 10%”.

To nie są „mailingi korporacyjne”. To zwykłe, ludzkie wiadomości do klientów, którzy czekają, aż się odezwiesz.

ZOBACZJak wykorzystać program Canva do tworzenia grafik w Newsletterze

❌ 4. „Wysyłaliśmy, ale nikt nie czytał – więc to nie działa”

To częsta historia: wysyłasz pierwsze 2–3 newslettery. Statystyki? Otworzyło 3% odbiorców. Zero kliknięć. Zero sprzedaży. Zrezygnowałeś. „Newslettery nie działają” – stwierdzasz, ale prawda jest zupełnie inna.

Nie zadziałał sposób, w jaki to zrobiłeś a nie samo narzędzie. Zwykle problem leżał w jednym z tych obszarów:

  • Tematy wiadomości były nijakie – a tytuł to 80% sukcesu otwarcia, zobacz jak tworzyć chwytliwe nagłówki.
  • Maile wyglądały jak ulotki z dyskontu – zero personalizacji, tylko promocje.
  • Nie było kontekstu, sekwencji, regularności – raz wysłane „znikąd”, bez relacji.
  • Nie testowałeś: godziny wysyłki, tematów, CTA, długości treści, układu.

W e-mail marketingu rzadko działa coś „od razu”. To kanał relacyjny, nie impulsowy działa najlepiej w długofalowej strategii inbound marketingu. Jeśli klient Cię nie zna, potrzebuje kilku wiadomości, by zacząć klikać i kupować. Nie rezygnuj po kilku wiadomościach. To jakbyś porzucił sklep, bo nikt nie przyszedł w poniedziałek rano. Mailing potrzebuje strategii i cierpliwości, ale działa – jeśli dasz mu szansę.

Noo, a na końcu jeszcze słyszę koronny argument: „Ale ludzie się wypisywali…” – jakby to było dowodem na to, że lepiej nic nie pisać, niż zacząć pisać lepiej.

A przecież to dobrze, że wypisują się Ci, którzy i tak nie są zainteresowani.


Serio – czy naprawdę chcesz płacić za wysyłki do ludzi, którzy nie chcą Cię słuchać?”


e-mail marketing i tworzenie newsletterów

Brak newslettera to nie neutralna decyzja. To aktywny brak działania, który ma swoje bardzo konkretne konsekwencje. Dla Twojej sprzedaży, relacji z klientem i pozycji na rynku. Poniżej najważniejsze straty, które ponosisz, gdy nie wykorzystujesz funkcji newslettera:

💸 1. Tracisz pieniądze, które już zainwestowałeś

Zainwestowałeś w kampanie reklamowe? Pozycjonowanie? Rabat za zapis do newslettera? Świetnie. Ale jeśli nie kontynuujesz kontaktu, to działa to tak, jakbyś rozdawał vouchery i zamykał sklep przed realizacją. Koszt pozyskania klienta już poniosłeś. Mailing to najtańszy sposób, by to odzyskać.

🤝 2. Tracisz relację, zanim w ogóle się zaczęła

Ktoś Ci zaufał. Podał e-mail. Otworzył drzwi. A Ty kompletnie nic? Milczenie po zapisie do newslettera to współczesna wersja ghostingu. I niestety – klient zapomni o Tobie szybciej, niż myślisz. Za miesiąc nie będzie pamiętał, kim jesteś. Ale zapamięta tego, kto się odezwał.

🛒 3. Tracisz szansę na drugą (i trzecią) sprzedaż

Pierwszy zakup to dopiero początek. Najłatwiej sprzedać coś osobie, która już Cię zna. Newsletter to idealne narzędzie do cross-sellingu, upsellingu i ponownej aktywizacji. Nie pisząc – mówisz „dzięki i żegnaj”.

📉 4. Tracisz dane, które mogłyby Ci pomóc sprzedawać lepiej

E-mail marketing daje masę danych: co ludzie klikają, czym się interesują, kiedy reagują. Bez wysyłki nie masz punktu odniesienia. A bez danych – nie ma strategii. Tkwisz w ciemności i sprzedajesz „na czuja”.

🕳️ 5. Tracisz przewagę konkurencyjną

Inni to robią. Duże marki nie rezygnują z newsletterów. Małe, które rosną – również. Jeśli milczysz, oddajesz klienta komuś, kto będzie z nim w kontakcie. Na jego skrzynce znajdą się wiadomości od innego sklepu – a Twoje już nie.

Milczenie to nie strategia. To biznesowy sabotaż. Jeśli masz bazę e-maili i nic z nią nie robisz, to tak, jakbyś miał listę klientów gotowych do zakupu i zamiast zadzwonić, wrzucił ją do szuflady. Zobacz teraz jak zacząć naprawdę małym kosztem, małym wysiłkiem, ale z dużym efektem.

Wielu właścicieli sklepów myśli, że newsletter to coś skomplikowanego. Że trzeba pisać jak copywriter, projektować jak grafik, a jeszcze najlepiej testować jak analityk z korpo. Spokojnie. To mit.
E-mail marketing może być bardzo prosty – i w tej prostocie tkwi jego siła.

🧱 Zacznij newsletter od podstaw – wystarczy 3 wiadomości

Nie musisz planować całej strategii na 6 miesięcy. Zacznij od podstawowej, automatycznej sekwencji:

  • E-mail powitalny – podziękuj za zapis, przypomnij, czego można się spodziewać. Daj bonus, jeśli go obiecałeś.
  • E-mail z bestsellerami / najczęściej wybieranymi produktami – krótki, konkretny. Podpowiedz klientowi, co inni kupują i dlaczego.
  • E-mail przypominający o porzuconym koszyku – jeśli ktoś dodał coś do koszyka i nie kupił, odezwij się po 24–48h. To działa.

Z tej trójki każdy może działać w tle i przynosić efekty przez cały rok – bez Twojej codziennej pracy.

⚙️ Masz wszystko, czego potrzebujesz

Masz sklep na Shoperze, WooCommerce, Atomstorze lub PrestaShopie? – większość z tych platform ma wbudowaną lub integracyjną obsługę wysyłek (np. MailerLite, GetResponse).

Narzędzia do e-mail marketingu oferują:

  • gotowe szablony wiadomości
  • proste edytory typu „przeciągnij i upuść”
  • automatyczne scenariusze (porzucony koszyk, powitanie, urodziny)
  • podpowiedzi, kiedy i co wysyłać

Nie musisz pisać „od zera”. Możesz zacząć od gotowca i dopiero z czasem personalizować. E-mail marketing i newsletter daje efekty, nawet jeśli zaczynasz od zera. Jeden mail potrafi odzyskać porzucone zakupy. Drugi – przypomnieć o Twojej marce. Trzeci – pokazać, że ktoś po drugiej stronie sklepu faktycznie jest.

To nie jest koszt. To inwestycja w relację i sprzedaż.

Wiele e-sklepów traktuje newsletter wyłącznie jako narzędzie do wypychania promocji. Kod -10%, nowa kolekcja, darmowa dostawa. Klik, wyślij, czekamy. A gdy efekty są mizerne – zapada cisza. Bo „się nie opłaca”.

Tymczasem ci, którzy robią to mądrze, wiedzą, że e-mail marketing to coś znacznie większego. To kanał budowania długofalowej znajomości a sprzedaż jest tylko skutkiem ubocznym tej relacji. W social mediach walczysz z algorytmem. Na reklamę musisz płacić, żeby w ogóle ktoś Cię zobaczył. A e-mail?

📬 Trafia prosto do skrzynki osoby, która DOBROWOLNIE poprosiła o kontakt. I może go przeczytać w swoim czasie, bez rozpraszaczy. To najczystszy, najbardziej osobisty kanał komunikacji w e-commerce!

Lojalność buduje się nie wtedy, gdy klient kupuje – tylko gdy nie kupuje

To właśnie między zakupami klient wyrabia sobie opinię o Twojej marce. Jeśli wtedy przypomnisz mu się mądrą wiadomością, poradą, inspiracją, życzeniami, zbudujesz coś, co trudno przeliczyć na jedno kliknięcie, ale łatwo na długofalowy zysk.

Newsletter nie musi być „wielką filozofią”:

  • „Dziękujemy, że jesteś z nami” – z bonusem za lojalność,
  • „Jak dbać o produkty X?” – krótki poradnik,
  • „5 inspiracji na prezent z naszej oferty” – przed świętami,
  • „Sprawdź, co się dzieje u nas za kulisami” – storytelling, nie sprzedaż.

To cała tajemnica. Regularny, nienachalny kontakt sprawia, że kiedy klient potrzebuje produktu, który oferujesz – nie wpisuje go w Google, tylko wraca do Twojej wiadomości. A jeśli w skrzynce nic nie znajdzie, to… cóż, znajdzie kogoś innego.

Twoje wiadomości to przedłużenie Twojego sklepu, marki, tonu komunikacji, wartości. Jeśli w sklepie stawiasz na jakość, uczciwość, bezpośredni kontakt – pokaż to w mailu. Nie bój się być ludzki! Nie bój się być autentyczny. Newsletter to nie faktura ani reklama a zaproszenie do relacji.

Właściciele sklepów meblowych, z wyposażeniem wnętrz czy sprzętem AGD często mówią:
„U nas nie ma powrotów. Klient kupuje sofę i wraca dopiero za 6 lat. Nie mamy czego crossować, nie mamy dekoracji, nie mamy pretekstów.”

Brzmi logicznie? Być może. Ale tylko na pierwszy rzut oka.

1. Klient może kupić raz – ale polecać wiele razy

Zadowolony klient, który pozostaje w kontakcie z marką, ma dużo większe szanse:

  • polecić Cię znajomym,
  • wrócić po drugą rzecz (np. kupił narożnik, ale po roku zmienia łóżko),
  • przypomnieć sobie o Tobie przy remoncie kolejnego pokoju,
  • zostawić opinię – jeśli wcześniej poczuje, że jesteś obecny i warto o Tobie mówić.

Nie liczysz tylko „co on kupi”. Liczysz też co może wygenerować jako Twój ambasador.

2. E-mail to świetny kanał pozakupowej obsługi i lojalizacji

Nie musisz sprzedawać – możesz utrzymywać pozytywny kontakt po zakupie:

  • „Jak sprawdza się nowy stół? Kilka trików jak dbać o drewno”
  • „10 inspiracji aranżacyjnych z meblami podobnymi do Twoich”
  • „Co klienci najczęściej robią po remoncie salonu? (spoiler: zabierają się za sypialnię 😉)”

Taka komunikacja buduje lojalność, świadomość i pamięć marki. A pamiętaj: kiedy klient znowu będzie kupował meble nie będzie robił researchu od zera. Zajrzy tam, gdzie ktoś o niego dbał.

3. E-mail to nie tylko cross-sell. To branding i zaufanie

Nawet jeśli nie masz drugiego produktu „do dorzucenia”, to możesz:

  • przypominać o sobie w nieregularnych odstępach,
  • dzielić się inspiracją wnętrzarską, trendami, ciekawostkami,
  • budować wizerunek marki jako eksperta, nie tylko sprzedawcy,

Bo może ten klient dziś nie potrzebuje twoich produktów, ale jego siostra właśnie urządza mieszkanie. A sąsiad pyta, gdzie kupił tę sofę. A on właśnie otwiera Twojego maila…

4. Nowi klienci? Świetnie, ale też trzeba ich „ogrzać”

„My mamy nowych klientów cały czas.” – to kolejny często słyszany argument.
Super. Tylko czy każdy z nich kupuje od razu? Czy może najpierw ogląda, porównuje, zapisuje się do newslettera… i potrzebuje kilku tygodni, by wrócić?

E-mail to narzędzie, które zmienia gościa w kupującego. Nawet jeśli nie wróci drugi raz możesz doprowadzić go do pierwszej transakcji dużo skuteczniej właśnie przez newsletter.

Nawet jeśli nie masz co sprzedawać „na bieżąco” – masz relację do utrzymania, wizerunek do budowania i klientów, którzy mogą mówić o Tobie dalej. Milczenie to wygodna wymówka. Komunikacja to inwestycja, która procentuje dłużej niż jakakolwiek reklama.

Zbierasz e-maile. Inwestujesz w ruch na stronie. Masz klientów, którzy chcą Cię słuchać. A mimo to milczysz. To tak, jakbyś w sobotę rano, w dzień największej sprzedaży, zamknął drzwi sklepu, zgasił światło i wywiesił kartkę „Nieczynne”.

Brzmi absurdalnie? A jednak właśnie to robi wielu właścicieli e-sklepów, którzy ignorują newsletter. E-mail marketing nie musi być idealny, designerski, super zaawansowany. Musi być prawdziwy, prosty i obecny.

Bo kontakt z klientem to nie „dodatek”. To Twój kapitał. A newsletter to najtańszy, najtrwalszy i najbardziej przewidywalny sposób, żeby ten kapitał rozwijać. Więc zamiast wahać się, czekać na wenę, agencję czy nowy szablon…

👉 Zrób pierwszy krok.
Napisz jedną wiadomość. Odezwij się. Daj znać, że jesteś.
Bo lepiej wysłać prosty, szczery mail dziś – niż idealny nigdy.

💡 A jeśli nadal masz wątpliwości – to zapytaj sam siebie: „Czy wolę bazę e-maili, która żyje, czy listę, która cichnie z każdym tygodniem?”

Nie musisz robić wszystkiego samodzielnie. Pomożemy Ci zaplanować pierwsze maile, dobrać narzędzia, przygotować prostą automatyzację albo po prostu odblokować komunikację z Twoimi klientami. Potem będziesz już realizować wysyłkę samodzielnie.

📩 Odezwij się – razem zrobimy pierwszy krok!

Autor:

Ekspertka z ponad 15-letnim doświadczeniem w ecommerce. W codziennej pracy łączy wiedzę z zakresu e-commerce, budowania strategii i komunikacji.


Zobacz też nasze najnowsze artykuły: